Mam na imię Beata i nie potrafię się nudzić. Każdą wolną chwilę wykorzystuję na rozwijanie moich pasji. Na tych stronach pragnę pokazać to co własnoręcznie wykonałam. Zachęcam do oglądania i komentowania.
RSS
środa, 19 stycznia 2011
Chcę wyjechać na wieś...

Śpiewała Urszula Sipińskia


Czy jest jeszcze gdzieś

prawdziwa ta wieś

zielona, pachnąca lnem?

Z polami wśród łąk,

z garnkami, co schną

na płotach do góry dnem?

Z chatami wśród pól

i z mlekiem na stół,

z żelazkiem, co duszę ma?

Niech każdy jedzie

tam, gdzie chce

a ja swoje ścieżki mam.


Chcę wyjechać na wieś,

chcę wyjechać tam,

gdzie się zatrzymał w polu czas;

chce w nieruchomym stawie

zobaczyć swoją twarz.

Chcę wyjechać na wieś,

chcę wyjechać tam,

dojrzałe wiśnie z drzewa rwać,

w glinianym piecu upiec chleb

ostatni może raz.


Czy jest jeszcze gdzieś

prawdziwa ta wieś,

spokojna, wesoła wieś,

gdzie kisi się barszcz,

gdzie w piątek na targ

furmanką się rano gna,

gdzie całe dwa dni

i noce na bis

niejedno wesele trwa?

Niech każdy jedzie

tam, gdzie chce,

a ja swoje ścieżki mam.


Chce wyjechać na wieś...


 

19

 

20

 

21

 

22

 

23

 

24

 

 

 

25

 

26

 

27

 

28

 

29

 

30

 

31

wtorek, 18 stycznia 2011
Firanki na szydełku

" Sabrina Firanki" 4/2007

17

 " Robótki Ręczne" 7/2008

18

Haft Richelieu

13

 

14

 

15

 

16

poniedziałek, 17 stycznia 2011
Szydełkowy nieład

9

 

10

 

11

 

12

Serwety i serwetki robione na szydełku.

" Diana Extra Szydełkowe zwierzątka" 5/2007

2

 "Diana Robótki " 6/2006

3

 

 

4

Wzory podejrzane na serwetkach mojej mamy

5

6

 

7

 

8

 

 

Co na początek?

Początki są trudne i chyba nikogo nie muszę o tym przekonywać. Więc może się przedstawię, a później zobaczymy.

Mam na imię Beata.

Moim hobby są najróżniejsze robótki ręczne. Uważam, że wszystkiego można się nauczyć, więc jako, że zanim poszłam do szkoły już liznęłam dziergania, postanowiłam opanować jak najwięcej umiejętności związanych z tworzeniem.

Trochę już umiem, ale jeszcze sporo zostało mi do nauczenia się.

Na początek pochwalę się już wykonanymi pracami, a kiedy mi tylko przybędzie jakaś nowość - postaram się zaraz ją wrzucić.

Na robótkowaniu spędzam każdą wolną chwilę. Przeważnie biorę mp3 z kolejnym audiobookiem i jednocześnie mogę wzbogacać swój umysł jak i wnętrze mojego domu. To są dwie rzeczy, które mnie najbardziej relaksują. Książka ( niekoniecznie dobra ) i praca ręczna. Napisałam, że książka nie musi być dobra. Tak, ponieważ dopiero po przeczytaniu mogę stwierdzić, czy warto ją komuś polecić, czy też nie. Z góry to mogę się tylko nasłuchać opinii innych, a ja niestety muszę sama. Tę wadę odziedziczyła moja córeczka. Nie ważne ile razy ją ostrzegam - ona musi się sparzyć. Oczywiście sama. Ma szesnaście lat i zapewne każda mama nastolatki przyzna mi rację, kiedy powiem, że eksperymenty dziecka w tym wieku, to największy koszmar dla rodziców.

Wracając do książek. Uwielbiam czytać. Dla mnie coś spisanego na papierze to największy skarb. Ostatni dowód na to miałam, kiedy jakiś dowcipny zawirusował mi telefon. Na szczęście moja miłość do papieru kazała mi przynajmniej po części mieć uzupełniony kontaktami i notatkami notes w twardej, aczkolwiek papierowej okładce. Niestety czytanie w sposób tradycyjny nijak się ma do robótek. Skazana jestem więc na audiobooki, chociaż co jakiś czas moja biblioteczka woła mnie bijąc po oczach nowymi tytułami, które znów przypadkowo zamówiłam kupując książki tylko dla dzieci.

Pisałam o córce, a teraz wyskakuję z dziećmi. Wytłumaczenie jest proste. Mam dwa skarby. Córeczka jak już pisałam ma lat szesnaście, a synuś dwanaście. Jako, że zaczął się nowy rok to ich zwyczajem powinnam dodać. Czyli siedemnaście i trzynaście, ale jeszcze mi się te cyfry nie podobają i dopóki się do nich nie przyzwyczaję moje dzieci mają wiek zeszłoroczny.

Jako, że przyznałam się do wieku dzieci - czas na mój. W zeszłym roku skończyłam trzydzieści siedem wiosen. No i wiosna trwa nadal. Nie ubolewam nad moim wiekiem. Jestem coraz bogatsza w doświadczenia. Wiele było bolesnych, ale każde czegoś mnie nauczyło. Nie pochwalam poddawania się. Jestem zdania, że w większości przypadków sami jesteśmy sobie winni losu jaki nam przypadł w udziale. Bez sensu jest oskarżanie okoliczności, rodziców, współmałżonków. Przecież mamy swoją wolę. Zawsze można wszystko zmienić. Jeśli tkwimy w matni to znaczy, że nie chcemy nic innego. Rozumiem strach, bo sama wiele razy się bałam podejmując decyzje, które miały coś zmienić. Ale tak już jest. Nic nie jest stałe, a każda zmiana nas przeraża.

No i stało się. Niby nie wiedziałam co pisać, a jednak natura nie pozwala mi się zamknąć.Więc muszę się zmusić. Postaram się jeszcze dziś dodać parę zdjątek.

Jako, że jeszcze mi się przypomniało. Firanka, którą zamieściłam jako pierwszą ma wymiary 50x28 i wisi u mnie w kuchni. Miłego oglądania.

niedziela, 16 stycznia 2011
Witam zainteresowanych robótkami ręcznymi

1

Zakładki:
Kulinarne
Odwiedzam również
Robótkowe
Szycie